Nowy Rok 2010 rozpoczal sie od dzwiekow… kobzy.
Spedzalismy Sylwestra z Rodzicami Lukasza, ktorzy wyjezdzali nastepnego dnia wczesnie rano. Caly dom byl usiany walizkami, gdyz Mama i Tata pakowali sie na trzytygodniowa wyprawe do Afryki. Gdy zegar wybil polnoc, wypilismy szmapana i… uslyszelismy wyraznie dzwieki kobzy. Otoz nasi sasiedzi z naprzeciwka, Szkoci, urzadzili ‘domowke’, zaprosili okolo 15 osob. Cale towarzystwo wyszlo na ulice i zaczelo grac, spiewac i tanczyc!!! Niewiele myslac, wyszlimy na mrozna styczniowa noc i dolaczylismy sie do zabawy.
Pierwszy dzien roku z kolei, spedzilismy podazajac tropem Kubusia Puckatka… Wybralismy sie, okolo godzine drogi na poludnie od Londynu, do Ashdown Forest (East Sussex) czyli pierwowzoru lasu Kubusia Puchatka. Na jego skraju mieszkal A.A. Milne i w nim, swoimi zabawkami, bawil sie jego synek Christopher, co stalo sie impulsem do historii o Misiu o Bardzo Malym Rozumku.
W wioseczce Hartfield, autor Kubusia Puchatka byl wlascicielem posesji Cothford Farm, ktorej ogrod wychodzil bezposrednio do lasu. Co ciekawe, syn A.A. Milne nigdy nie wybaczyl ojcu, ze go sportretowal w jednej z najpopulraniejszych ksiazek dla dzieci. Gdy byl dzieckiem i nastolatkiem, byl z tego powodu ciaglym obiektem drwin i dowcipow, i ta dziecieca trauma obwinial ojca…

Natomiast w sobote wybralismy sie ze znajomymi na kolacje do POSK na Hammersmith. Zjedlismy pyszne polskie jedzonko (golabki, pierogi – choc za duzo tluszczu!!!, kasza gryczana, buraczki, itp), ale niespodzianka wieczoru byl fakt, ze wyladowalismy w koncu na cosobotniej ‘potancowce’ w rytm muzyki disco-polo, rodem z wiejskiego weseliska. Bawilismy sie setnie, pomimo niezbyt wyszukanego repertuaru… Najbardziej chyba muzyka podobala sie Keithowi, ktory pilnie cwiczyl kroki wedle instrukcji ponizej:-)

Zupka ogorkowa

Pierogi













Kobza to moje slowo dnia na pare dni…brzmi jak koza.